Żegnane motyle

Smętny trochę był widok odlatujących ostatnich admirałków bo po nich, z motyli już tylko zapóźnione ćmy przy blokach widywałem... A ten rok, w moim podglądaniu należał właśnie do motyli. Dziesiątki zlatanych bez podkoszulka łąk w pogoni za nimi, z siatką i aparatem, boso i na rowerze. Część opowieści umieściłem w poprzednich postach ale potem zapomniawszy już wtedy o blogu sporadycznie jeno robiłem im zdjęcia. Tym najpiękniejszym i najrzadszym - paziowi królowej, mieniakom, żałobnikom, szlaczkoniom, skalnikom i innym, niestety nie zdołałem robić zdjęć czy filmów. Oszołomienie i amok towarzyszący takim spotkaniom kazał zapominać o aparacie :p No ale to do nadrobienia w tym roku. Tymczasem zgromadzoną "drobnicę" (ale wciąż uroczą!) pragnąłbym tu pozostawić.

Przy okazji chciałbym zostawić parę refleksji "książkowych" A nuż komuś przyda się ta czy owa uwaga. Od lat atlasy i opracowania profesor J. Buszko cieszą się największą estymą, rekomendacją z racji swej ciągle aktualizowanej, pełnej listy polskich gatunków motyli zawartej w świetnych kolejnych wydaniach jego opracowań.. Śmiało, w ciemno można kupić najnowsze wydanie "Motyli dziennych Polski". Jednak "na początek" poleciłbym inną książkę napisana przez lekarza, pasjonate, pana Adama Wareckiego - "Motyle dzienne polski Atlas bionomii". Czemu tak? Bo to świetna pozycja. Każdemu gatunkowi motyla jest poświęcony dokładny opis wizualnym, typowych miejsc występowania, roślin na których żerują gąsienniczki, które chętnie odwiedzają dorosłe postacie, cały opis cyklu rozwojowego a co najważniejsze - jego dokumentacja zdjęciowa - od jajeczka, przez gąsiennicę po poczwarkę i osobników obojga płci!

Znakomite fotografie z natury bezbłędnie pozwolą nam zidentyfikować napotkany gatunek na każdym etapie rozwoju. Poza tym po prostu doskonale się to czyta, nawet do poduszki. Owszem, jest duża, gruba i kompletnie niepodręczna ale osobiście uważam, że podręczny mały atlas motyle gdzie siłą rzeczy nie będzie wszystkich gatunków, jest po prostu...zbędny. Do roślin czy ptaków taki atlasik - owszem. Ale 160 gatunków motyli z czego mniej niż połowa jest często spotykana, jest liczbą którą da się w miarę opanować (przynajmniej z grubsza) a siedzenie z nosem w książce na łące podczas gdy fascynujący nas motyl po prostu nam spieprza, to trochę robota głupiego. Znacznie lepiej jest zrobić zdjęcie podręcznym aparatem i zidentyfikować motylka w domu. Jedynym wyjątkiem małych opracowań na które warto zapolować to antykwaryczne perełki z rycinami. Sam miałem okazję wiele razy oglądać takową książeczkę i jestem wręcz nią urzeczony 🙂 Proszę jednak nie myśleć, że usiłuję zdeprecjonować wspomniany wcześniej atlas profesora Buszki 🙂 Wręcz przeciwnie. Zaraz po pochłonięciu książki pana Wareckiego i spędzeniu z nią kilku miesięcy należy koniecznie zakupić książkę prof. Buszki! :p Te dwie pozycje idealnie się uzupełniają. Otwierając "Buszkę" możemy w pierwszej chwili być rozczarowani - suche baaaardzo długie, wyczerpujące opisy (bardziej niż u p. Wareckiego) iii...tyle? Nie, nie tyle. Bo dołączona jest do każdego gatunku mapka pokazująca zasięg występowania lub punktowe obszary stanowisk (niezwykle pomocne gdy chcemy "zapolować" na mniej częste gatunki). Ale prawdziwy skarb czai się na końcu. Ryciny? Nie. Idealne zdjęcia rozłożonych motyli góra dół dla samca i samicy.

Nie znam lepszej pozycji do identyfikacji modraszkowatych, gdzie ogromna ilość gatunków jest rozróżniana czasem po jednej, kilku plamkach, których siłą rzeczy nie wychwyci fotografia z natury. Albo na przykład w taki sposób został w moim, naszym przypadku zidentyfikowany gatunek szlaczkonia południowca (występującego tylko w Pieninach) niezwykle podobnego (bo to taki "kuzyn) do szlaczkonia siarecznika (popularnego w Polsce a wiec...też w Pieninach :p). No i gatunków jest tu 160 a u p. Wareckiego 154. Ale to już drobnostka.

No to na koniec obiecane, uchwycone, zapamiętane. Z systamatycznym polowaniem na konkretne gatunki zajmę sie już od marca tego roku 🙂

 Facebook

2 comments on “Żegnane motyle

  1. Ach, nawet nie wiedziałam, że istnieją książki, w których tak dokładnie opisano i pokazano wszystkie „polskie” gatunki motyli! Twoja kolekcja zdjęć jest imponująca. Pozazdrościć – i motyli, i zdjęć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.