Roślinne wspomnienia minionego roku

Dziś będzie znów kompilacyjnie, co jest efektem zaniechania bloga przez jakiś czas i robienia zdjęć wyłącznie dla siebie. Cóż, zatem opowiadanie o nich jest raczej niemożliwe, gdyż jest to zbiór różnoraki, zarówno pod względem rodzin, stanowisk i pór roku. Tworzony jednocześnie z Jak czarują magiczne rośliny oraz podczas zbiorów do zielnika (o którym będzie w następnym poście) - oczywiście tych nie pod ochroną 🙂 I, podobnie jak w przypadku motyli chciałbym jednak by te zdjęcia nie przepadły więc zamieszczam je tu na końcu.

Zanim jednak one, wykorzystam okazję do poopowiadania o swoich książkach 🙂 Może wnioski z używania ich płynące będą dla kogoś przydatne.

Każdy, kto pasjonuje się naszą florą na pewno zetkną się z wieloma kluczami, atlasami i innymi książkami z wiedzą o polskich roślinach. Jest ich niemało i wybór odpowiednich dla siebie jest dość trudny. Swego czasu zainteresowałem się serią "Flora Polska". Jest to (wciąż powiększający się) zbiór kilkunastu pozycji

Porosty, mszaki, paprotniki (Wójciak Hanna) Rośliny chronione (Piękoś-Mirkowa Halina, Mirek Zbigniew) Rośliny górskie (Piękoś-Mirkowa Halina, Mirek Zbigniew) Rośliny kserotermiczne (Sudnik-Wójcikowska Barbara, Cwener Anna) Rośliny leśne (Witkowska-Żuk Leokadia) Rośliny łąkowe (Nawara Zbigniew) Rośliny synantropijne (Sudnik-Wójcikowska Barbara) Rośliny wodne i bagienne (Kłosowski Stanisław, Kłosowski Grzegorz) Rośliny wydm, klifów, solnisk i aluwiów (Sudnik-Wójcikowska Barbara, Krzyk Agnieszka) Storczyki (Szlachetko Dariusz L.)

Ale które wybrać? Wszystkie? Duży koszy na raz,no i może nie wszystkie potrzebne? Oczywiście, że nie trzeba naraz, można stopniowo. Sam tak czynię i dotychczas mój zbiorek przedstawia się następująco:

Od której warto zacząć? To może nie dość oczywiste ale uważam, że od tomu :"Rośliny leśne".

Najgrubsza ze wszystkich pozycji (w stosunku do pozostałych prawie 3 razy obszerniejsza). Autorka zawarła w niej ponad 800 gatunków ułożonych wg barw kwiatu (co ułatwia amatorom szybszą identyfikację). Dlaczego jest dobra na początek? Bo są tam rośliny leśne i łąk przyleśnych a wiadomo, że część z nich występuje nie tylko w lasach ale wszystkich typów łąk. Poza tym miłośnik przyrody właśnie w takie okolice rusza najpierw.. Całości dopełniają doskonałe fotografie robione i obrobione ze znajomością rzeczy (na co zwracam szczególną uwagę).

Kolejną pozycją w moim rankingu do zakupu są "Rośliny synantropijne".

Czemu te? Bo właśnie te rośliny najczęściej spotykamy. Zapuszczone trawniki miast, rowy, obrzeża pól, większość łąk (a rzadko która jest "dzika"). Znajomość tych roślin podnosi  nie tylko nasze "morale" :p ale może przydać się na co dzień. Zdjęcia już nie są takie dobre ale wciąż trzymają poziom.

No i ostatnia z pozycji "must have". "Rośliny łąkowe".

Nareszcie z naszą wiedzą możemy ruszać na wszelkiego typu łąki, oznaczyć typowe dla nich, mniej "oczywiste" gatunki, lubować się w niuansach. Jedyne do czego mogę się przyczepić to jakość zdjęć. Większość jest po prostu fatalna. Nie ma wyróżnienia rośliny z tła (czasem nie wiem na jaką roślinę konkretnie patrzę), czasem jest to po prostu pstryk z "na stojaka" i najgorsze - zdjęcia robione w czasie południowych wędrówek, wyprane z barw przez silny kontrast oświetlenia. Niemniej jednak jest to wciąż bardzo wartościowa pozycja.

Dalej to już kolekcjonowanie wg własnych upodobań, miejsc które często odwiedzamy, typów roślin jakie nas interesują. W moim przypadku były to:

"Porosty, mszaki i paprotniki"

Obszerna, bardzo szczegółowa pozycja, bardzo "zawodowa" i dla entuzjastów właśnie roślin niższych. Godna polecenia, ze świetnymi fotografiami.

I "Rośliny górskie"

Piękne zdjęcia i kompletny zestaw roślin jakie napotkamy w czasie naszych wędrówek po przepięknych polskich górach - od Świętokrzyskich po Tatry).

I jeszcze na koniec o niezbędnej rzeczy dla przyrodnika - miłośnika roślin. Fachowy klucz do oznaczania. Bo na dalszym etapie rozpoznawanie roślin ze zdjęć atlasowych jest już troszkę "niegodne" :p Zawodowcy posługują się kluczami. Ale tych też jest wiele. Ja chciałbym polecić ten, który kupiłem jeszcze na studiach farmaceutycznych.

"Przewodnik do oznaczania roślin leczniczych, trujących i użytkowych" Brody i Mowszowicza. Znakomita, obszerna i wyczerpująca pozycja. Znajdziemy tam opisy nie tylko roślin ale ich składu, działania i zastosowania. A ponieważ z każdego rodzaju, rodziny takie występują to dla kompletności klucza zawarto w nich również te bez tytułowych właściwości 🙂 (a rzadko która nie jest przynajmniej użytkowa"). Jak dotąd nie dopadłem rośliny, której tam nie znalazłem 🙂

I na koniec obiecane zdjęcia roślin z całego roku. Tak jak w przypadku motyli obiecuję sobie w następnym roku poświęcać im szczegółowo więcej uwagi, skupiając się na poszczególnych gatunkach 🙂

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.