Oddech stepów czyli murawy kserotermiczne. Część 1

Znajomy mój, po etnologii, od zawsze twierdził, że mam jakieś domieszki tatarskie i czystej krwi Słowianinem, za którego chciałbym uchodzić, za ciula nie jestem :p Może więc stąd bierze się moja długoletnia miłość do muraw kserotermicznych, które w formie ekstrazonalnej są emanacją stepów rozciągających się od niziny węgierskiej po krańce Mongolii. No kocham, po prostu kocham. Uwielbiam ich bezdrzewną przestrzeń, uderzenia suchego, rozgrzanego powietrza przesycanego falami olejków eterycznych, bogactwa nigdzie nie spotykanych roślin, bzyczenia owadów, migotania przeróżnych gatunków motyli, zapach wpółsuchej ziemi, chrzęstu roślin pod stopami, falowania morza traw. Kto czytał Ogniem i Mieczem wie, że ludzie zakochiwali się w stepie. Podobnie jak australijscy wędrowcy w słynnym scrub'ie 🙂

Murawa kserotermiczna tylko pozornie wygląda na zwykłą łąkę (czasem mylona ze świeżymi łąkami, na których jeszcze nie zdążył się wytworzyć "wojłok" ze zbyt grubej warstwy resztek traw). Do jej powstania musi przyczynić się wiele czynników od odpowiedniego klimatu (gorące lata, mroźne zimy), przesychające, najlepiej odpowiednio cienkie podłoże, najlepiej zasobne w węglan wapnia czyli pochodzenia skalistego, nachylony teren (co wpływa na ekspozycję południową oraz niezaleganie wody). Wszystko to ma ograniczać nadmierny wzrost traw, krzewów i drzew. Jeszcze trudniej jest utrzymać taką murawę. Bo paradoksalnie to antropogeniczne czynniki przyczyniły się do ich powstania od czasu neolitu. I od działalności człowieka są uzależnione. Brak wypasu, "strzygących" wszelki nadmiar traw, zwierząt (bo właśnie zbocza jako nie nadające się do zaorania przeznaczane były na pastwiska) powoduje zarastanie murawy. Więc ratuje się je wycinką i usuwaniem drzew, krzewów, koszeniem i UWAGA - umiarkowanym wypalaniem, które przynosi całkiem niezłe rezultaty (to odtwarza pożary stepów jakie mają miejsce w stanie dzikim) a więc nie patrzmy krzywo na wypalanki łąk 🙂 Mało kto wie ale najwyższe temperatury osiąga przestrzeń nad płonącą biomasą podczas gdy warstwa ziemna ogrzewa się nieznacznie.

Wspomniałem już o bogactwie, nigdzie nie spotykanych gatunków roślin. Wynika to ze specyficznych warunków a jednocześnie jest wspaniałym świadectwem dawnej wędrówki ludów zawlekających gatunki roślin przez całą Eurazję. Taka murawa to żywe muzeum archeologiczne z "eksponatami" od prehistorii do czasów nowożytnych 🙂

Ufff, odetchnijmy trochę od tekstu czytanego na rzecz zdjęć 🙂 Taka mała próbka niezwykłości tych małych "pustkowi" 🙂

Zawilec wielkokwiatowy (Anemone sylvestris). Zanim go napotkałem podczas swych wędrówek żyłem w przekonaniu, że od zawilca gajowego pewnie różni się tylko tym, że jest trochę większy. I dla mnie była niespodzianką pąki jakie ujrzałem wiosną. Początkowo w ogóle nie skojarzyłem go z zawilcem ale liście oraz wpół rozwinięte kwiaty przypomniały mi fakt, że od gajowego różni się on właśnie włoskami na spodniej stronie kwiatu. I wtedy aaaaaaahhhhh....jaki piękny.. I dużo większy niż przypuszczałem 🙂

 Jak widać dla równowagi brzydko przekwita :p Czemu od niego zacząłem? Bo tak właśnie zaczyna się kwietna wiosna na murawach - od łanów zawilca wielkokwiatowego. Ale nie zrywajcie go proszę. Jak prawie wszystkie rośliny, które tu pokażę, jest pod ścisłą ochroną. Dziko rosnące zanikają w zastraszającym tempie wraz z całymi murawami.

Wraz z zawilcem szybko pokazuje się inny rzadki i pod ścisłą ochroną Miłek wiosenny (Adonis vernalis). Ten przepiękny relikt stepowy ma również swojego kuzyna Miłka letniego o którym będzie mowa w kolejnej części 🙂

Listę najwcześniejszych roślin naszych muraw uzupełnia oczywiście Sasanka łąkowa (Pulsatilla pratensis). Dziś również na tyle rzadko spotykana w stanie dzikim, że ponownie jest to pozycja listy gatunków objętych ścisłą ochroną. Żeby zobaczyć ją kwitnącą trzeba się spieszyć bo ja ledwo zdążyłem 🙂

 Murawy to też siedlisko roślin kojarzonych z raczej wilgotnymi terenami, czyli storczyków. I to kilka gatunków. Czasem krzyżując się między sobą utrudniają oznaczenie. Mi dotąd udało się spotkać Storczyka purpurowego (Orchis purpurea choć najprawdopodobniej jest to krzyżówka ze Storczykiem kukawką czyli Orchis militaris), który ze swoimi zwodniczymi kwiatami bez nektaru oszukuje pracowite pszczółki :p

Kiedy więc ucieszony znalazłem inny okaz ten okazał się być Storczykiem męskim z oficjalną nazwą Storczyk męski nakrapiany Orchis mascula ssp. signifera.  🙂

 Pozwolę Wam na chwilę odetchnąć od gatunków z Czerwonej Księgi Roślin bo jeszcze pomyślicie, że na takie stanowiska nawet chuchnać nie można :p Nie nie. No może jeszcze tylko Pępawa różyczkolistna (Crepis praemorsa).

Choć można ją pomylić z innymi często spotykanymi gatunkami to ta jest rzadka 🙂

Dobrze, mieliśmy odpocząć od stresu chronionego :p Murawy to również mnóstwo znanych pachnących roślin, które każdy powinien uwielbiać 🙂 Jak Szałwia łąkowa (Salvia pratensis)

albo krzyżujące się między sobą gatunki macierzanek

Co więcej, jak widać na przykładzie Przetacznika ząbkowanego (Veronica austriaca) murawy kserotermiczne to siedlisko wielu gatunków motyli, nawet takich, które trudno gdzieś indziej spotkać.

Nie lubicie "drobnicy"? Nie ma sprawy. Paź żeglarz zaprasza :)))

A to tylko wiosna. Już za miesiąc, dwa zapraszam na kolejną część. Lebiodka, rzadki chroniony Aster gawędka, arecheofit Ślazówka turyngska, Koniczyna długokłosowa, Czyściec roczny i wiele wiele innych. Do zobaczenia 🙂

Facebook

9 comments on “Oddech stepów czyli murawy kserotermiczne. Część 1

  1. Piękne zdjęcia – chyba każdy przyrodnik murawy miłuje 🙂
    Natomiast Twój pierwszy storczyk wygląda bardzo ciekawie. i zaryzykowałbym opinię, że jest to jednak krzyżówka Orchis militaris x Orchis purpurea (Orchis x hybrida). Może warto aby go jakiś storczykolog obejrzał

    • Bardzo dziękuję za sugestię, faktycznie po przeanalizowaniu cech można śmiało zaryzykować taką tezę. Niestety storczykologa nigdy nie spotkałem :p i samodzielnie staram się wszystko robić 🙁 , zdobywać książki niezbędne eksploracji jakiegoś zagadnienia. W przypadku storczyków posługiwałem się małym kluczem i atlasem ale zaczynam ostatnio zgłębiać temat ze względu coraz częstsze spotkania tych ciekawych roślin.
      Bardzo podoba mi się Twój blog, bardzo bogaty, bardzo fajnie się czyta i zamierzam go przeszperać w całości. Już widzę bardzo pokrywające się zamiłowania bo sam mieszkam na Podkarpaciu i tereny eksploracji moje to właśnie obszar od Pogórza Strzyżowskiego po Roztocze 🙂 Więc i Pogórze Przemyskie 🙂 Sam ubolewam nad niepowstałym Turnickim Parkiem Narodowym. Bo tereny te jak najbardziej zasługują na ochronę bo są po prostu przepiękne. Choć z drugiej strony im ciszej o tych terenach tym lepiej 🙂 Pozostaje tylko po cichu skutecznie i systematycznie dbać o takie perełki jak np. Góra Filipa 🙂
      Pozwoliłem sobie dodać Twój blog do polecanych bo właśnie tworzę taką sekcję 🙂

  2. Ten drugi storczyk też trochę „zabełtany” w sensie nazwy. Po polsku to storczyk męski nakrapiany Orchis mascula ssp. signifera

    • Rzeczywiście 🙂 Wszystko przez starą nomenklaturę, która mi zbełtała gatunki :p Dziękuję za korektę 🙂

  3. Czytałem z zapartym tchem…Gratuluję wiedzy i wrażliwości postrzegania piękna przyrody.Byłbym zaszczycony gdybyś zechciał dołączyć do mojej grupy na Fb.. To jedyna taka grupa na fejsie o tej tematyce. https://www.facebook.com/groups/1951449761752306/?fref=ts

    • Ależ strasznie dziękuję i mi się niesamowicie miło zrobiło 🙂
      Fantastyczna grupa!!! O moim ulubionym siedlisku! Dołączam natychmiast! O rany! 🙂

  4. Bardzo ciekawy wpis. Niby wiedziałam o tych gatunkach, ale dopiero gdy zobaczyłam cały ten zestaw zdjęć, dotarło do mnie jak piękna i bogata jest flora muraw kserotermicznych 🙂 No i ten paź żeglarz!
    Miłka, sasankę i zawilca udało mi się zobaczyć, gdy kwitły w…. Botaniku.

    • Dzięki dzięki 🙂 Eh, ja żałuje że mój ostatni kontakt z Botanikiem to rodzimy Lublin…Tu, w okolicach Rzeszowa nie uświadczysz nic takiego 🙁

  5. Absolutnie fantastyczny wpis. Jako miłośnik upałów jestem też wielkim fanem muraw kserotermicznych. Twoje wprowadzenie w temat jest świetne – mam dokładnie te same odczucia co do zapachów, żaru, brzęczenia i chrupania suchych roślin 🙂 Cała masa świetnie opisanych roślin i zdjęć. Większości tych gatunków nigdy nie widziałem. No i paź to już jak dla mnie przesada i zagranie nie fair 🙂 Nie mam ani jednego porządnego zdjęcia tego motyla, a widziałem go chyba tylko raz w Grecji. Zazdroszczę takich miejsc i spotkań! Sam mam kilka suchych łąk w okolicy i w czasie większych upałów wybiorę się na nie z aparatem. Będzie okazja do porównania gatunków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.