O MNIE

O mnie...cóż o mnie...Jestem przyrodnikiem - amatorem z zacięciem fotograficznym. Na co dzień farmaceuta i muzyk, jednak od wczesnej podstawówki grzebałem w mikroskopie, roślinkach, laboratorium domowym, niezaspokojony pochłaniałem wiedzę z różnych dziedzin przyrodniczych - od mikrobiologii po przeczesywanie 12' teleskopem nocnego nieba :). W pogoni za lepszym bytem porzuciłem badania alkaloidów indolowych na swojej uczelni dla pracy w aptece. Wynagradzam to sobie poświęcając się pasji poznawania natury.. Czasem są okresy słabsze, czasem lepsze ale od 10 roku życia, przez te 25 lat stale coś "się dzieje" 🙂

Czemu nie jest to jakaś konkretna dziedzina? Tylko "wszystko"? Dziwne pragnienie zrozumienia całości powiązań, Nie uważam, żeby takie chęci powodowały "liznięcie tematu po łebkach". Przynajmniej w moim przypadku, poświęcenie jakiejś dziedzinie kilku lat zawsze było bardzo wnikliwe, obszerne, wręcz obsesyjne. Pochłanianiem ogromnej ilości książek po nocach, licznym eksperymentom praktycznym, wyszukiwaniu pomysłowych rozwiązań poświęcałem każdą odrobinę wolnego czasu.

Uwielbiam typ przyrodnika XIX wiecznego. Z gabinetem pełnym książek, stolików zawalonych preparatami, biurkiem z mikroskopem, zielnikami, gablotami z motylami, owadami, półkami z kamieniami i minerałami zebranymi z przyrodniczych wycieczek. Taka postać jest moim mentalnym idolem. Osoby, której nieobce są wszelkie aspekty przyrodnicze swojej okolicy. W dobie dzisiejszych wąskich specjalizacji, taka postawa jest pewnie dość nieczęsta ale myślę, że bardzo potrzebna w strukturze świata nauki. To ona potrafi wskazać jakiemuś specjaliście badającym konkretne zagadnienie, różne rozwiązania, metody, ułatwić kontakt z przedmiotem badania na "swoim terenie", wskazywać i nazywać problemy. Jest takim reprezentantem swojej najbliższej okolicy. Potrafi także często w porę dostrzec niebezpieczne tendencje ekologiczne dziejące się na swoim terenie. Daleko mi jeszcze do takich umiejętności ale bardzo, bardzo się staram 🙂

Blog...po co on, czemu tak. Bo chciałbym dzielić się wszystkim czego samemu jestem świadkiem, co ujrzałem. Blog nie ma jednego głównego tematu poruszanych tu zagadnień. Znajdziecie w nim opowieści spod mikroskopu, botaniczne (moja ulubiona dziedzina), dużo o owadach (ukochane motyle ale będą chrząszcze i inne), kręgowcach napotkanych w mojej okolicy, zjawiskach atmosferycznych i astronomicznych. Okraszać to też będę recenzjami książek, których używam, sprzętu oraz własnych przemyśleń i rozwiązań. Pragnę móc opowiadać o tym wszystkim, dzielić się swoją skromną wiedzą a, co najważniejsze rozwijać ją i pogłębiać. Bo to przecież oczywiste, że żeby o czymś opowiedzieć rzetelnie, samemu trzeba zgłębić zagadnienie w 110%. I to nie tylko żeby nie robić z siebie idioty :p. Przyroda i procesy w niej zachodzące są tak cudowne, ze szkoda samolubnie chować wszelkie wrażenia jakich się doznało 🙂 Sam blog powstał najpierw z potrzeby prezentacji filmików mikroskopowych. Szybko doszły fotografie motyli, roślin i naturalnie rozrosło się to wszystko do prezentowania wszystkich mediów jakie powstawały przy okazji podglądania przyrody. I to różnych. Jestem zapalonym fotografem od dość dawna (krajobrazy, portret) więc zastosowanie swoich umiejętności do rejestrowania natury przyszło mi gładko i łatwo 🙂 Rozszerzenie tego do kręcenia krótkich filmików jest niejako naturalną konsekwencją ubogacającą całość prezentowanego materiału. Ponieważ jestem muzykiem, wrażliwym na dźwięki, z lubością nagrywającym swoje otoczenie by potem z zamkniętymi oczami słuchać (w świecie znane jest to jako "field recording") to i tutaj jest i będzie to mocno rozwijane - nagrania ptaków, lasów, pól, zwierząt, owadów, procesów. A bycie muzykiem, twórcą spowodowało chęć podzielenia się z wami swoimi miniaturkami, choć to dopiero będzie praktykowane wraz z nowymi filmami powstałymi już w 2017 roku.

Sprzęt foto-video...jak każdy sprzęt, nigdy nie jest taki sam. Tajniki fotografii poznawałem na sprzęcie Nikona i przez lata byłem jego fanem. Ale jestem niespokojnym duchem, idący pod prąd więc po jakimś czasie przerzuciłem się na niszowe aparaty SIGMY z foevonowskimi matrycami, w których się na długo zakochałem. Ale pewnego dnia, będąc miłośnikiem "retro" zakupiłem Fijifilm x100t do codziennego używania i wpadłem. Na dzień dzisiejszy uważam system Fuji za najlepszy (choć niestety nie najtańszy). X100t zamieniłem na x-t10 bo przyrodnicze rejestrowanie wymaga różnych obiektywów do różnych celów. Stał się on sercem mojego systemu. Samo body uważam za świetne. Wady bezlusterkowców (głównie prądożerność i fazowe systemy detekcji) dla mnie całkowicie niwelowane są przez zalety (możliwość używania obiektywów m42 bez przeróbek, mniejsze wymiary i waga co ma niebagatelne znaczenie w wyprawach, cichy, niekłapiące lustrem, nowoczesne rozwiązania z racji "młodości" systemu bezlusterkowcowemu). Aparat ma "na wierzchu" wszystkie najważniejsze funkcje, co umożliwia szybkie ustawianie bez grzebania w menu. Mimo, ze nieuszczelnione jak jego brat x-t1, nigdy nie sprawiło mi problemu z zabrudzeniami, nawet mimo częstego zmieniania obiektywów w zakurzonym terenie. Matryca APS-C X-Trans™*3 CMOS II należy do jednych z najlepszych, zapewnia przepiękne kolory, znakomitą rozdzielczość (przekładającą się na ostrość) i bardzo dużą rozpiętość tonalną. Po latach fotografowania w RAWach, w systemie fuji robię już wyłącznie JPG'i, są tak doskonałe, piękne i wymagające już potem tylko kosmetyki. Co do filmowania to body całkowicie zaspokaja moje potrzeby. Oprócz niezbędnego kręcenia w fullHD, można kręcić w podwójnych prędkościach (60 i 50 fps) co później pozwala na dwukrotne zmniejszenie prędkości filmowanemu materiału ca więc pozwala lepiej przyjrzeć się ruchowi motyli czy innych owadów (praktycznie w większości filmików stosuję ten trik). Poza oczywistym sterowaniem balansem bieli, ISO można też predefiniować filtry do filmowania - najbardziej tu przydatna symulacja filmu VELVIA do kręcenia natury (lepsze nasycenie kolorów, są takie "przyrodnicze", polepszony kontrast). Tak więc filmowiec przyrodnik dostaje w swoje ręce praaaawie półprofesjonalne urządzenie.

Obiektywy. Obecnie używam dwóch. Ale najpierw o wcześniejszym. Podstawowym, do fotografowania i filmowania obiektywem przyrodniczym był obiektyw Fujifilm Fujinon XC 50-230 mm f/4.5-6.7 OIS. Ten dostępny za niewielkie pieniądze (używki za kilkaset złotych) jest świetnym obiektywem do celów przyrodniczych. Lekki, o bardzo dobrej ostrości i rozdzielczości już na pełnym otworze. z wbudowaną stabilizacją (znakomicie się sprawdza). Może trochę ciemny na końcu ale stabilizacja wynagradza nam stratę światła nie zmuszając do używania statywu. Wszystkie motyle i rośliny fotografowane w 2016 roku były tym szkłem więc samemu można ocenić możliwości. Pracował w naprawdę trudnych warunkach więc w końcu wciągnął 2 paproszki ale na razie nie ma to żadnego wpływu na zdjęcia więc telepać do serwisu mi się nie chce 🙂 W połączeniu z pierścieniami makro umożliwia fotografowanie i kręcenie malutkich owadów w dobrym odwzorowaniu wielkości, z bezpiecznej, niepłoszącej odległości. Jeszcze jedną jego wadą jest plastikowy bagnet, co sprawia wrażenie trochę luzu (np podczas używania pierścieni makro zdarza mu się rzadko na chwile resetować połączenie z body ale wystarczy ruszyć ręką i wraca wszystko do normy). W nowym roku 2017 pojawił się mały upgrade sprzętu - Fujifilm Fujinon XF 55-200 mm f/3.5-4.8 R LM OIS czyli lepsza, ostrzejsza i jaśniejsza wersja mojego ukochanego obiektywu 🙂 Od września tego roku, po upadku aparatu na ziemię obiektyw Fuji czeka niestety na serwis a w moje ręce wpadł manualny Tokina AT-X 400AF 400mm f/5.6.

Drugim obiektywem, którego używam w bardzo konkretnym celu jest przerobiony stary Helios 58 1:2 , którego zasadę działania i przeznaczenie opisałem tutaj.

Sprzęt audio...jak to brzmieć powinno i będzie. Ponieważ jestem muzykiem od wielu wielu lat, sprzęt do nagrywania towarzyszył mi od zawsze. Od dyktafonów po domowe studio do homerecordingu. Jako, ze z niego już "wyrosłem" dziś posiadam sprzęt, który oprócz pobocznej funkcji rejestrowania moich pomysłów, służy mi do prywatnych nagrań natury. Było tego naprawdę sporo więc omówię tylko najważniejsze ostatnie. Przedprzedostatnim zestawem do rejestracji był TASCAM DR70-D oraz dwie pary mikrofonów stereo SUPERLUX S502. Zacznę od rejestratora. Na tamte czasy był dla mnie ideałem przenośnego rejestratora do field recordingu (tym mianem określa się szeroko pojmowanie nagrywanie dźwięków otoczenia-nie tylko natury ale wszystkiego co nas otacza, do różnych celów-filmowych, muzycznych, edukacyjnych itd). 4 niezłe preampy z obsługą PHANTOMA, regulacjami, wyśmienitym systemem łączenia ze statywem i aparatem (gwinty i śruby na górze i dole więc można go umieszczać "pomiędzy" a nie tak jak ZOOM F4  czy F8, tylko na górze. Minusów miał 2. Preampy jednak troszeczkę szumiały (tyć tyć bardziej niż średniej klasy karty dźwiękowe) oraz baterie na PHANTOMACH dla 4 kanałów leciały w mgnieniu oka. Za mikrofony służyły wspomniane wcześniej SURPLUS S502. Są to świetne pary stereo, firmy która niedawno dopiero weszła na rynek więc ceny przyzwoite, bardzo dobrze brzmią i zostały odkryte i chwalone na forach dla dźwiękowców (taki Schoeps MSTC64 dla ubogich :p). Rozstaw 110° odpowiada panoramie stereo ludzkich uszu. Dlaczego miałem 2 takie pary? Ano dlatego, że zbierałem dla siebie nagrania kwadrofoniczne i mając taki zestaw kolumn u siebie (4 jednakowe kolumny podłogowe) kładę się na środku pokoju, odpalam swoje nagrania i wyobrażam sobie, ze leżę w lesie, na łące, nad morzem....takie zboczenie :p

Następnym systemem rejestrującym był tablet LENOVO  z zewnętrzną karta dźwiękową FOCUSRITE 6i6 2-gen. W tej klasie cenowej wyszło mi, że to najlepsze połączenie pod względem jakości preampów oraz przetwornika analogowo-cyfrowego. I rzeczywiście parametry całości znakomite. Ponadto mogłem używać tego w charakterze małego studia homerecoringowego. I podczas gdy taki zestaw byłby spokojnie do zastosowania nagrywania samych odgłosów natury to chcąc jeszcze obsługiwać aparat (jako kamerę) to byłaby już ekwilibrystyka na całego. Dlatego musiałem zmienić system na bardziej przenośny a dokładniej bardziej zespolony z aparatem i wybór padł na półprofesjonalnego ZOOM F4. Czuję że pozostanie u mnie na długo ze względu na swoje znakomite parametry szumowe i obsługę 🙂

Mikrofony do nagrywania tła zostały uzupełnione o mikrofon kierunkowy Sennheiser Me-67 ME67 z modułem K6. Jest długi i dość niewygodny ale niesamowicie cichy oraz jeszcze silniej kierunkowy niż inne shoutguny a co za tym idzie - jeszcze precyzyjniej i głośniej wyławia żądany dźwięk z tła.

Mam jeszcze jeden mikrofon ale nie używam go do rejestracji dźwięków natury :p To mikrofon wstęgowy (a więc stara, ciepło brzmiąca konstrukcja) AVANTONE CR-14 a służy do nagrywania wzmacniacza lampowego do gitary (sam zbudowany w podobieństwie do konstrukcji z 1939 roku :p) i mojej ukochanej obecnie kilkudziesięcioletniej gitary zbudowanej przez nieznanego niemieckiego lutnika, którą uelektryfikowałem 🙂 Do niedawna szlajając się po  SCENACH METALOWYCH :p dziś złagodniałem i szukam ciepła i klaustrofobicznej przestrzeni nagrania w starym stylu. Sam buduję i projektuję efekty gitarowe, żeby jak najbardziej ten cel osiagnąć 🙂

Ale czemu o tym wspominam tutaj? Bo pomyślałem, ze w tym roku zamiast korzystać z darmowych bibliotek dźwiękowych będę wykorzystywał pomysły, melodie, które mam w głowie, nagrałem, nagram. Będzie inaczej. Będzie szum, będzie ciepło, ubogo, oszczędnie (wspomniana gitara, ale i malutka 90 letnia parlor akustyczna, cajon i proste perkusjonalia). Skojarzył mi się ten pomysł z zestawieniem z moimi fascynacjami dotyczącymi XIX w. przyrodnika, zakurzonym gabinetem, z plamami światła na biurku, zielnikach, motylach w gablotach, minerałów na półeczkach.... Przez rok spróbuję połączyć te dwie rzeczy a gdyby wybuchły masowe protesty moich licznych czytelników (HAHAHAHAHAHAHA :p) to wrócę do korzystania z biblioteki utworów i wyszukiwania :p

3 comments on “O MNIE

  1. Jesteś niezwykle barwnym, pełnym rozmaitych zainteresowań, pięknym człowiekiem. Rób swoje 🙂

  2. Widzę że kolega cały czas podąża w odkrywaniu nowych pasji. Pozdrawia dawny znajomy z pewnego forum astronomicznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.