Kiedy włoskie niebo nad Polską – Nadobnik włoski

Jakiś czas temu miałem zrobiłem wpis poświęcony siwoszkowi błękitnemu. Naszemu niezwykłemu konikowi, którego spośród innych podobnych, uskakujących nam spod nóg, wyróżniało to właśnie nagłe pojawienie się barwy niebieskiej w locie, który to kolor zawdzięcza błękitnej barwie tylnych skrzydełek. Ponieważ trudno w takiej sytuacji zrobić zdjęcie posłużyłem się wówczas dostępnym w internecie

Oedipoda caerulescens MHNT

A dziś będzie o "bliźniaczym stworzonku" - Nadobniku włoskim. I jak łatwo się domyśleć kolorystycznie wyglądać będzie on tak 🙂 (oczywiście z dwiema parami skrzydeł :p, również zdjęcie poglądowe)

Jest znaczeni rzadszy od naszego siwoszka. Na tyle rzadki, że obecnie jest silnie zagrożony wyginięciem i trafił do Czerwonej księgi (a dawno dawno temu w Polsce był szkodnikiem). Nie doczekał się jednak niestety ochrony gatunkowej. Niknął powoli prawdopodobnie wraz ze swoimi naturalnymi siedliskami - suchoroślami, murawami kserotermicznymi, suchymi łąkami, kamienistymi porośniętymi zboczami. Zachował się dziś tylko na kilku stanowiskach, głównie na obszarze puszczy sandomierskiej (a właściwie jej skrawków). Ale ostatnimi czasy dość często go spotykałem na jej obrzeżach. Być może, podobnie jak zawitanie do naszego kraju coraz częstszej modliszki, zawdzięczamy to właśnie zmianie klimatu - coraz więcej łąk tego typu i od razu lepiej :p To w dedykacji dla tych wszystkich biadolących, że klimat się ociepla.

Tak więc w odróżnieniu od siwoszka, uskakującemu nadobnikowi towarzyszy pojawienie się czerwonego koloru. Czy jemu jedynemu? Nie bo tak samo potraktuje nas chociażby trajkotka czerwona ale to nasz nadobnik ma tak piękne czerwone "tylne nogi" czyli golenie.

Konik ten ma w miarę zmienne ubarwienie dostosowujący się do swojego otoczenia wiec trudno, dopóki się nie ruszy, jest nam go dostrzec. Ale wtedy możemy właśnie podziwiać jego karmazynowe golenie a w locie - różowe tylne skrzydełka.

Jak większość szarańczowatych samczyki za pomocą górnej szczeki wydają ciche, słyszalne zaledwie z 50 cm odgłosy wabiące samiczkę. Może, wzorem szarańczy tworzyć migrujące stada. To właśnie w dawnej Polsce spędzało sen ludziom 🙂 Ot nasza szarańcza która przybyła z południa :p W krajach śródziemnomorskich jest bardzo powszechny.

W literaturze (czytaj - w necie :p), pojawienie się koloru w locie ma działać odstraszająco. Ale przysiągłbym, ze w jakiejś książce czytałem, ze tak jak w przypadku siwoszków, takie nagłe pojawienie się koloru to sygnał do ucieczki dla pozostałych osobników..

Posiedziałem chwilę przy naszym bohaterze czego efektem, poza zdjęciami jest kilka różnych ujęć filmowych więc będziecie mogli popodziwiać go w ruchu 🙂 No i już tradycyjnie za podkład posłużyło specjalnie wykonane po mojemu nagranie 🙂 Czego dokumentację zamieszczam również.

A na koniec, skoro jesteśmy w temacie koników. Nie tak dawno, ścigając krasopani here udało się nam wypatrzeć słodką niezwykłość 🙂 Zjawisko to, zwane ertyryzmem ostatnimi czasy spotyka szarańczaki, nie wiadomo czemu. Ale wciąż podobno łatwiej znaleźć 3 czterolistne koniczyny na jednej łące niż konika dla Barbie 🙂

 Facebook

One comment on “Kiedy włoskie niebo nad Polską – Nadobnik włoski

  1. Siwoszka błękitnego widziałam tylko raz – był z tych szarych. Coś skoczyło w górę i zaniebieszczyło. Wykonał kilka skoków wokół swojego skrawka piasku przy przydrożnej murawie. Zrobiłam zdjęcia siedzącego – w powietrzu nie było szans, widać było tylko mignięcie koloru.
    Niesamowity jest ten intensywnie czerwony kolor u nadobnika włoskiego – jakby faktycznie stanowił ostrzeżenie. Może podąży na północ Polski, skoro modliszka dotarła na Suwalszczyznę?
    Piękna muzyka pozwala spokojnie kontemplować chwilę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.