Wiosna nadchodzi żółtością czyli odkurzanie na blogu przed sezonem

Założony mnóstwem obowiązków mogłem ostatnimi czasy jedynie na chwilę oderwać się od nich i gmerać, buszować podpatrywać. Chciałem wystartować wiosną z nową szatą graficzną, muzyczną i "kontentową" ale jak to co roku zima zaskakuje kierowców a wiosna blogowiczów. Ponieważ jednak wczoraj wędrując wespółkę przez lasy zobaczyliśmy pierwszy namacalny dowód nadchodzącej wiosny...ale po kolei 🙂 Niechże dane mi będzie opublikować wszystkie pojedyncze zdarzenia.

Zaczęło się jeszcze 2 tygodnie temu kiedy leżały jeszcze śniegi. Rozleniwieni zamiast dreptać po ścieżynkach rezerwatu HERBY upakowaliśmy do myśliwskiej ambony (mierząc ją oczywiście wcześniej nienawistnym wzrokiem). Wystarczyło 20 min siedzenia w ciszy a ukazały się dwa koziołki i ciekawskie sójki 🙂

Polanka dla leniwych myśliwych, wywalone jabłka, kolby kukurydzy. Wystarczyłoby tylko paf paf.. Eh eh. Jako że apetyt na duże zwierzątka się zaostrzył nie tak dawno postanowiłem tuż przed pracą przespacerować się po skraju lasu gdzie przywitała mnie dość spora grupa 🙂

Niestety nie byłem zbyt ostrożny i właściwie dziarskim krokiem wparowałem na ich teren. Kiedy je dostrzegłem one już dawno omówiły kroki jakie należy przedsięwziąć wobec porannego intruza 🙂

Ale dla nas prawdziwa wiosna zaczęła się kiedy przebudziły się zimowe śpiochy. I to one a nie roślinki pierwsze wyjrzały na świat 🙂 Uganiały się po lasach z takim wigorem i beztroską, że zaniepokojony zacząłem szukać dziś czy te luzaki będą miały co jeść. I już wracając natknąłem się na pierwsze podbiały i nowo przebudzone kolejne owady. Tradycyjnie już do latolistków dołączyła również rusałeczka ceik.

Same cytrynki tak się podjarały piewszym ciepłym słońcem że dziarsko zabrały się do prokreacji. A że kobity wylegują się pewnie dłużej :p usiłowały po dwóch na jedną. No ale natura (z wyjątkiem wynaturzonych ludzików :p) przewiduje opcje 1:1

I na urozmaicenie dzisiejszych opowieści trochę widoczków z niewidocznego świata. Trafiła mi się ładna hodowla z mnóstwem ameb skorupkowych. Uwielbiam oglądać wirujące w środku cytoplazmy z nadtrawionymi nieszczęsnikami :p I już niestety nieżyjąca euglena na którą ostrzyły sobie pazu...ekhm...mitochondria stadko bakteryyji.

To już ostatni nieporządny post 🙂

 Facebook

4 comments on “Wiosna nadchodzi żółtością czyli odkurzanie na blogu przed sezonem

  1. No, wreszcie coś nowego 🙂 Zacznę od końca -zdjęcie ameby bardzo mi się podoba – przydałby się film z tymi wirującymi cytoplazmami. Ja postanowiłem niebawem reaktywować swoje akwarium z bezręgowcami wód śródlądowych – może też będę o tym pisał. Cytrynków zazdroszczę – jeszcze nie widziałem, podobnie podbiału. Ogród otwierają dopiero za miesiąc, więc pewnie części kwiatów w ogóle nie zobaczę. A jeleni nie zobaczę na pewno – przynajmniej w swojej okolicy 🙂 Twoje wyglądają super, szczególnie te młodziaki.

  2. Ileż tu rozmaitości! – prawdziwa wiosna! 🙂 Kapitalne zdjęcia saren na śniegu i pozostałych zwierzaków. Już, już chciałam przypisać Ci manipulacje podczas obróbki, ale…. na filmach też jest tak ostro i wręcz trójwymiarowo. Super. No i aż zazdroszczę dostępu do takich plenerów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.