Jak jeść z głową by nie mieć problemów z pupą czyli rzecz o Bursarii, Frontonii oraz Spathidium

ziś zamkniemy pewien rozdział opowieści spod mikroskopu. Ale oczywiście wszystko ma swoje powiązania 🙂 Nie będzie to wbrew pozorom opowieść o odżywianiu mikroorganizmów bo to temat zbyt szeroki ale uszczękniemy dziś trochę tej wiedzy. Pamiętacie naszą stułbię zieloną? Stułbia zielona - nieśmiertelny Cthulhu. Mam nadzieję, że ktoś się zastanowił, dlaczego ona jest zielona :). Skoro mamy jeszcze szarą i zwyczajną. Stułbia zielona swój kolor zawdzięcza niezwykłym mieszkańcom - zoochlorellom. Co one zacz, opowiem przedstawiając dzisiejszych bohaterów.

Pantofelki znają chyba wszyscy. Paramecium caudatum to bardzo popularne stworzenie, wdzięczny obiekt do obserwacji oraz fantastyczny organizm modelowy dla badania np. nowych leków. A że uroczy, przypominam innym filmikiem 🙂 Życie pantofelków

Ale w rodzinie pantofelków jest jeszcze jedna, arcyciekawa kuzynka - Paramecium bursaria.

Jest ona właśnie taką stułbią zieloną w swej rodzinie 🙂 Można ją spotkać w dobrze napowietrzonych wodach, wolno płynących. Jest dość rzadka (może nawet bardzo) ze względu na swoją wyjątkową wrażliwość na ph. W zamierzchłej swej przeszłości, wcinając wszystko co popadnie w końcu się zreflektowała i przeszła na weganizm (bo pantofelki to ogólnie wcinają bakteryjne mięsko). Ale któregoś dnia coś się wydarzyło. Nie wiadomo, czy dany osobnik od urodzenia był trawieniowym niedorobkiem, czy akurat danego dnia skończyły się enzymy trawiące ale połknięta chlorella nie uległa strawieniu. I Bursaria zorientowała się, że nowy gość sam zaczął robić jedzenie, którym mógł się podzielić. I poznała Bursaria, że to dla niej dobre. Tak powstały zoochlorelle. Czym się one różnią od swoich wolno żyjących kuzynek - Chlorelli zielonych?

Najpierw małe wyjaśnienie. Nasze endosymbionty (brzmi to niemal jak ksenomorfy :p) żyją sobie wewnątrz Bursarii w takich specjalnych wodniczkach perargialnych, do których, w odróżnieniu od wodniczek pokarmowych nie mają dostępu lizosomy z enzymami trawiennymi (rzecz jasna w normalnych warunkach). No i na czym polega ta symbioza i czy faktycznie jest tak różowo, że żyjąc razem mają z tego profity ale Chlorella, będąc samożywnym organizmem mogłaby w każdej chwili wypiąć się na Bursarię, która musi żywić się innymi organizmam (bakteriami). No właśnie jest na odwrót. Wiadomo, nasz glon fotosyntetyzuje i nadmiarem cukrów dzieli się z pierwotniakiem. Ponadto potrafi zaopatrzeć naszą Bursarię w tlen co się przydaje w mniej korzystnych warunkach. Orzęsek natomiast oprócz dostarczania glonowi azotu i minerałów potrafił Chlorellę uzależnić od siebie dostarczając jej regulatorów wzrostu - głównię witaminę B1 - tiaminę, bez której nie dochodzi do podziałów komórkowych Chlorelli. Te po prostu żyjąc z Bursarią utraciły zdolność jej produkcji, nabawiły się tego swoistego defektu metabolicznego. Taka Chlorella wypuszczona na wolność nie będzie się umiała rozmnożyć. Bursaria osładza jej ten los chroniąc ją przed wnikaniem wirusów oraz do pewnego stopnia dzieląc się swoim rozłożonym żarełkiem kiedy nadchodzą mroczniejsze czasy 🙂 Dlaczego do pewnego stopnia? A raczej pewnego czasu? Bo w przypadku braku oświetlenia Bursaria likwiduje nierobów co objawia się je blaknięciem i liczba glonów spada do niezbędnego minimum (coś ponad setkę). Orzęsek wtedy jest bardzo ruchliwy ponieważ aktywnie poszukuje pokarmu. Natomiast w warunkach bardzo dobrego oświetlenia liczba glonów może wzrosnąć nawet do 1000. Wtedy Bursarie maja tendencje do opadania na dno i wykazują bardzo małą ruchliwość - wiadomo, jedzenie samo się robi 🙂

No musicie na nią popatrzeć bo jest piękna 🙂

Mamy więc bardzo rozsądnego stworzonka - rolnika, który zamiast zeżreć wszystkie napotkane ziemniaki to wzorem Marsjanina, postanowił je uprawiać 🙂 No dobrze a co z tymi, którym tego rozsądku zabrakło?

Blisko z rodziną pantofelków jest spokrewniony pewien rodzaj - Frontonia.

Na pierwszy rzut oka można ją pomylić z naszą Bursarią (ilość glonów wewnątrz i jednej i drugiej potrafi się sporo różnić). Różnica jest natomiast zasadnicza. O ile pantofelki odżywiają się głównie bakteriami, to Frontonia jest niezwykle żarłocznym glonojadem. Uwielbia zielenice, okrzemki (nie zważa na ich wielkość - czasem "stają jej w gardle" tak, że wyjątkowo długi okrzemek potrafi biec przez całą długość jej ciała. Nie pogardzi też innymi pierwotniakami (w tym amebami) no ale to już trudniej byłoby dostrzec. Ten wygląd bierze się z 2 powodów. Po pierwsze jest naprawdę żarłoczna jak dzik w kapuście a po drugie glony, jak krowy trawę, trawi się długo, ciulowo i nie do końca 🙂 No i mniej ganiać musi za okrzemkami i powolnymi zielenicami więc mniej ruchliwa :p

 

Dobrze, pora zatem przedstawić ekstremum naszej listy. O ile Bursaria była rozsądnym rolnikiem, Frontonia krową to nasza ostatnia bohaterka Spathidium - jest świnią. Taką wściekłą świnią. Zeżre wszystko.

Ten rodzaj nie ma chyba polskiej nazwy więc patrząc na jej łacińskie nazewnictwo użyłbym chyba słowa "szpatułkowce" :p Choć bardziej byłaby dla nich stosowna jakaś indiańska nazwa (wiecie, z gatunku sławnych, historycznych postaci jak np. Spuszczająca czółno na wodę)... bo ja wiem... Wciągająca spomiędzy mebli końcówka do odkurzacza? Nie da się lepiej opisać jej "otworu gębowego". Właściwie to zbudowana jest z niego, umięśnionej szyi i pojemnego brzucha.

Również nie należy do zbyt częstych i niełatwo się na nią natknąć. Upodobała sobie osadniki wtórne. Jest trochę jak rekin, który składa się z zębów i żołądka. Wokół tej płaskiej szczeliny "ustnej" znajduje się pierścień haptocysty z wydzieliną paraliżującą inne orzęski. Jest wiele gatunków i podgatunków różniących się rozmiarami i proporcjami. Jak bardzo jest to żarłoczne stworzenie możecie zobaczyć na filmiku. Ten moment, kiedy usiłuje zjeść stosunkowo dużego wirka... i ta rezygnacja kiedy się nie udaje... i ten brak rezygnacji kilka chwil później z innym wirkiem :p

Skończymy już wpis bo zrobiłem się głodny. Blog powoli będzie przechodził metamorfozę ale oczywiście w kierunku jeszcze bogatszego rozwoju 🙂 Kończy się zima i ruszą małe projekty badawcze, odkryjemy nowe światy, nowe sposoby patrzenia na piękno otaczającej przyrody:)

     Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.