Geofity cz. 2

Znacie to?

Dzida składa się z przeddzidzia dzidy, śróddzidzia dzidy i zadzidzia dzidy. Przeddzidzie dzidy składa się z przeddzidzia przeddzidzia dzidy, śróddzidzia przeddzidzia dzidy i...

I tak dalej. Na swój własny prywatny użytek, okres wegetacji wiosennej jaki mają geofity na swoje krótkie acz błyskotliwe życie, dzielę na małe pory roku. I tak wiosną wiosny ruszają najpierw pionierzy jak Zawilec gajowy. Mają one trudne zadanie ponieważ twarda zmarznięta ziemia oraz "skostniała" opoka z zeszłorocznych liści uszkodziłaby delikatne liście młodej rośliny dlatego np. zawilec rośnie najpierw ogonkiem, który jak ostroga przebija się przez przeszkody i dopiero potem rozwijane są liście.. No i to one cieszą oko po zimowej pustce tworząc białe łany pierwszych kwiatów. Ale uważny obserwator znajdzie i znacznie rzadszego kuzyna, Zawilca żółtego.

Rodzina jaskrowatych ma więcej niesmacznotrujących prekursorów jak np.  Przylaszczka pospolita 🙂

Wg mnie najpiękniejszy zwiastun wiosny. I na jej nieszczęście właśnie to, że jest rzadka (choć w miejscu występowania rośnie licznie) zawdzięcza nie zrywaniu jej w celach leczniczych w dawnych czasach (bo wbrew wierzeniom ludowym nie leczy wątroby mimo, że kształtem liść jej przypomina - a wręcz przeciwnie podtruwa pochopnego zbieracza) ale właśnie przez zrywanie pięknych delikatnych kwiatków dla ukochanej. Czy coś.

Kolejny jaskrowaty - Ziarnopłon wiosenny nie ma już tego zmartwienia :p Czemu żółte kwiatki ludzie zawsze uważają za brzydsze od niebieskich?

Ale oto już nastąpiło lato wiosny. Określam je zakwitaniem Miodunki ćmej. Jest to roślina bardziej ciepłolubna więc trochę tej wiosenki musi pobyć aby nagrzać ziemię, polanki i rowy. To, jak bardzo wczesna jest ta wiosna można mierzyć obserwując kolor płatków jej kwiatów. Na początku są różowe a, w miarę ocieplania, pojawiają się a potem dominują, niebieskie. Ma też kuzynkę, podobną ale z białawymi plamami na liściach - miodunkę plamistą. Są jeszczce 2 gatunki dziko rosnące. Sama miodunka to niedoceniany surowiec zielarski w schorzeniach płucnych ale zamiast zrywać, kupmy raczej gotowy surowiec 🙂 Ach i owady ją uwielbiają, jest bardzo miododajna czyli po prostu smakowity dla nich kąsek 🙂

Kolejnym przedstawicielem lata wiosny jest Kokorycz pusta. Choć dla rozróżnienia gatunków kokoryczy pustej i kokoryczy pełnej wcale nie trzeba kroić bulwy :p Wystarczy popatrzeć na przylistki kwiatowe - Kokorycz pusta ma całe listki a pełna z wcięciami, podzielone.

Rozsiewana przez mróweczki wymaga trochę szczęścia do spotkania bo kwitnie krótko, około tygodnia. Czasem znaleźć można kwitnące na biało osobniki. Same bulwy mają działanie psychoaktywne, niby można się przy ich użyciu "wylajtować" ale nie polecam :p , cienka jest granica między zwiotczałym uspokojeniem i wyciszeniem a mieszanką katatonii z drgawkami :p Lepiej podziwiać te efemeryczne kwiatuszki.

Spacer po letnim-wiosny lesie może również zaowocować spotkaniem z Łuskiewnikiem różowym.

Ta upośledzona "roślinka" wychyli się w tych dniach pokazać swoje kwiaty (bo liści, które z braku chlorofilu stały się bezużytecznymi białymi łuseczkami :p nie pokaże przecież) w miejscach gdzie od 10 lat przynajmniej wysysa soki z drzewa ukryta pod ziemią. Ta tajemnicza roślinka (tajemnicza, bo do dziś nie udało się rozgryźć niektórych mechanizmów np. jej rozsiewania) skrywa równie tajemnicze życie w podziemnych łuskach i kwiatach (bo te nadziemne to nie jedyne jej kwiaty) - pełne przeróżnych mikroorganizmów. Warto więc przyjrzeć się temu ciekawemu dziwolągowi. Jednego tylko nie warto robić - zabierać jej do zielnika - ponieważ to co z niej zostanie po paru dniach to czarny bezkształtny badyl z czarnymi...czymś...eh :p nie warto i  już :p

I to już niedługo koniec lata i zacznie się wczesna jesień wiosenna. Dla mnie zacznie się, kiedy zakwitną konwalia majowa, konwalijka dwulistna, kokoryczka i inne. Przekwitanie i "marnienie" ich będzie efektem już bujnego ulistowienia najwyższych partii lasów. Ponieważ konwalia to żadna filozofia do pokazywania to na koniec  będzie o Czosnku niedźwiedzim. Gdyż to idealny wskaźnik kiedy rozpocznie się 3 ostatnia pora przedwiośnia. Gotowe liście z naszykowanym pąkiem jeszcze w porze "letniej" i za chwilę i za momencik wybuchną na ostatnim etapie geofitowego życia 🙂

Tak na marginesie - uwielbiam polany czosnkowe. Z daleka wygląda jak łan konwalii przed kwitnięciem ale już parę kroków między liśćmi wygeneruje w powietrzu zapach nie pozostawiający wątpliwości w co "wdepnęliśmy" 🙂 Ale do czosnku jeszcze wrócimy.

I już naprawdę na koniec 2 wiosenne zdjęcia zwiastunów. Nie są to co prawda leśne geofity już, bo do napotkania na otwartych przestrzeniach ale tworzą urocze kępki i łany, nieprawdaż? W roli głównej pospolite:  Wiosnówka pospolita i Podbiał pospolity. Czyli jak pospolitość jest piękna. (*)

(*) bo słowiańska,. to proste.

Facebook

3 comments on “Geofity cz. 2

  1. Bardzo podoba mi się ten wpis. Mam też lekką obsesję na punkcie dzielenia wszystkiego na interwały czasowe, chronologii i badania rytmów natury 🙂 Dużo fajnych informacji, większość roślin widuję u siebie, ale mam przewagę – wiadomo Ogród Botaniczny. U mnie zwiastunem jest jeszcze lepiężnik różowy.

  2. Aż zazdroszczę tego bogactwa dziko rosnącej flory – niektórych roślin dotąd nie widziałam (np. łuskiewnika) Cudowne zdjęcia i kolory. Dzięki za wyjaśnienie różnic pomiędzy kokoryczami (właśnie się zastanawiałam, którą „mam”)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.