Odurzony lasem czyli rzecz o Bagnie zwyczajnym

Dziś będzie o jednej z moich ulubionych leśnych roślinek  - Bagnie zwyczajnym. Sama w sobie nie jest jakaś niezwykłością ale mi, nie wiedzieć czemu, zawsze kojarzyła się z nieuchwytną tajemniczością. I mówię to jako entuzjastyczny fan czarodziejskich Lulków, Bieluni, Wilczej jagody, Lulecznicy, Muchomora czerwonego i wszystkich roślin które zakorzeniły się w naszym babajagowym słowiańskim szamanizmie.  Bagno zwyczajne nie ma jakichś niesamowitych właściwości. Ale wystarczy wejść między jego kępki a otoczy nas jakaś aura niezwykłości 🙂 A może tylko ja tak mam. Ale po kolei.

Podobała mi się jego dawniejsza łacińska nazwa Ledum palustre. Krzywdę zrobił mu Harri Tapani Harmaja likwidując jego rodzaj  w 1990 r. i klasyfikując go jako Rhododendron tomentosum czyli Różanecznik. Jako, że nasz bohater od wieków przewija się w krajowej etnobotanice dorobił się kilku nazw - Rozmaryn leśny, Świńskie bagno i inne 🙂 Bo i do wieków był do czegoś używany, choć nie ze spektakularnym skutkiem :p Na suchoty, ból brzucha i zęba, choroby kobiece. Czyli trochę znieczulająco, trochę przeciwbólowo, trochę rozgrzeje, trochę poprawi krążenie. Takie trochę wszystko. I dobrze, bo każde nadużycie kończy się źle - zatrucie i problemy z nerkami :p

Natomiast silnie działa na zwierzęta. Od dawien dawna zauważono to.. I tak na przykład rozrzucano je w chlewie gdy "świnie chorują, nie chcą jeść lub mają biegunkę".

Pokątne zastosowanie jest natomiast jeszcze ciekawsze 🙂 Dużo o tym mówi notatka z 1836 w której skarżono się, ze Żydzi z Sieradza używają Bagna do fałszowania piwa dla szybszego upijania ludzi. Tym sposobem rozcieńczone piwo kopało jak mocne 🙂

Eh, zróbmy chwile przerwę zdjęciową od czytania 🙂

Bagno kwitnie od mniej więcej połowy maja do czerwca. Więc kiedy się nie załapiemy na okres kwitnienia to wygląda to tak:

Nie jest zbyt imponujące, prawda? 🙂 O wiele efektywniej jest kiedy zakwitnie:

Od razu lepiej. Czar rzucany przez roślinę za pomocą olejków wzmacnia się aurą bieli kwiatów. Ano pora właśnie napisać o tych olejkach. To one są odpowiedzialne za skutki upojenia, oszołomienia spowodowane zbyt długim buszowaniem wśród tych roślinek 🙂 Główne składniki olejku (którego jest dość sporo bo 2,5%) to ledol i palustrol.. Ale i karwakrol, tymol czy mikren. I to już nie są żarty. Taki wyizolowany olejek ma bardzo silne działanie znieczulające, miejscowo podrażnia a wewnętrznie pobudza. Przedawkowanie silnie drażni układ pokarmowy..

Pomysł Żydów na fałszowanie nim piwa nie wziął się znikąd. Germanowie używali go jako źródło goryczy do piwa. A kiedy do takiego piwa dodawano bielunia czy lulka tworzyły się trunki o iście szatańskim otumanieniu i szaleństwie. Tunguscy szamani do dziś używają bagna i jałowca do wytwarzania dymu, którym wprowadzają się w trans.

I jak widać powoli nasza roślinka staje się niezwykła 🙂 Z taką historycznością i właściwościami skończyła niestety jako trutka na mole w zastosowaniu ludowym :p Rzeczywiście, wiele owadów nie lubi tego (dla mnie pięknego) zapachu więc roślina była zrywana na pęczki, które następnie chowano do komody czy szafy. Nagminne zrywanie oraz osuszanie się torfowisk (gdzie ta roślina występuje) spowodowało masowe zanikanie stanowisk więc roślina trafiła w końcu na listę roślin chronionych częściowo (przez pewien czas nawet jako ścisła ochrona).

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o pewnej charakterystycznej ciekawej cesze - młode oraz kwitnące pędy pokryte są rdzawym nalotem gruczołowatych włosków kutnerowatrych obficie wypełniających rynienkę wywiniętego do dołu liścia oraz jego pęd. Z daleka wygląda jak jakaś choroba liścia ale pod mikroskopem - przecudnie 🙂

Facebook

3 comments on “Odurzony lasem czyli rzecz o Bagnie zwyczajnym

  1. Co prawda bagna zwyczajnego chyba jeszcze nie widziałam (nawet w Botaniku), ale bardzo mi się spodobało – pięknie uchwyciłeś kwitnące pędy, no i podałeś tyle ciekawych informacji.

    • A dziękuję :p Dawno dawno na studiach jak łaziłem namiętnie do Botanika też zachodziłem w głowę, gdzie to wszystko rośnie jak w moim lesie tylko sosna i borówka. Trzeba się nałazić…bo popsute may lasy 🙁

  2. Kolejna świetna opowieść. Okazało się, że poza molami nie wiem o bagnie nic 🙂 Bardzo ładne zdjęcia i te z natury, i te spod mikroskopu. W naturze oczywiście bagna też nie widziałem i żałuję. Natomiast fakt, że do piwa dodawano bielunia czy lulka wstrząsnął mną do głębi 🙂 To musiał być trunek! Nieraz czytuję forum testujących różne substancje botaniczne i opisy tripów po roślinach zawierających atropinę nie są zbyt zachęcające 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.